poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Taka prosta

W czwartek telefon i pytanie: "czy kartkę na sobotę to nie za późno zamawiam". 
A ja siedzę nad takim jednym projektem na zaraz i odpowiadam pytaniem: - a z bajerami czy bez? Słyszę: "Może być bez, taka prosta". - No to się da. 
Jakiś czas później: 






poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Ślub z muszelkami

Kartka dla Młodej Pary. Dla tej samej pary, dla której są twory z poprzedniego posta. 
Papierek w muszelki tak mi podpasował do klimatu ślubnego. 
Potem to już poszło w te zielenie, w które on tam miejscami wpada.
 Borderki to już chyba zrobiłam z rozpędu tym moim zdezelowanym dziurkaczem, 
coś tam pobrokaciłam żeby taka niby poświata była i oto ona:




Jutro poniedziałek...

niedziela, 15 kwietnia 2012

Ślubne

No i już. Dało radę zrobić taaaką ilość takich samych tworków. 
Zaproszenia - zaprosiły, zawiadomienia - zawiadomiły, winietki - pokierowały. 
Ślub się odbył i... wszystkiego dobrego Aniu:)

Zaproszenia:


Zawiadomienia:

Winietki:

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających, odpocznionej niedzieli:)

piątek, 13 kwietnia 2012

Warsztat


Dziś do obsługi dziurkacza użyłam: młotka, kombinerek, zeszytu, słownika łacińsko - polskiego 
oraz dużo dużo siły i cierpliwości. 
Jutro efekty.

środa, 11 kwietnia 2012

Pascha


To jest Pascha - przejście Pana!
Śmierć została pokonana!

I z tej okazji, wszystkim, którzy czasem tutaj zaglądają 
życzę życia w radości płynącej z Miłości.

Nie bój się, bo jest ŻYCIE!!!

piątek, 24 lutego 2012

Zaproszenia ślubne


No i to właśnie to było przyczyną całego wczorajszego zamieszania a dzisiejszych hiperzakwasów.
Ale cel został osiągnięty - cała sześćdziesiątka idenciaków poszła w świat 
zapraszać gości weselnych, a mnie cieszy, że się pannie młodej podobają, 
bo łatwe to zadanie nie było. Czasu mało, roboty dużo,
 no i musiałam oprzeć się na materiałach ze sklepów z najbliższej okolicy. 
Cha, a znajdź tu tyle takiego samego kartonu, by na 60 A4 styknęło 
- okazuje się, że to karkołomne zadanie znaleźć (nie pomijając hurtowni)
 trzy paczki takiego samego papieru coby trochę do ślubnego klimatu pasowały. 
No ale już nie biadolę, bo w końcu dało radę coś z dostępnych papierów zdziałać.
Prezentuję więc szybciorem cykane foty w asyście czwórki dzieci, 
pomiędzy odkurzaniem, a praniem ( bo panna młoda nadchodziła) i przy świetle... 
dostępnym w lutym, wiadomo.




Twórcza zadyma

Dziś...chmm, nie, to już wczoraj... A więc, wczoraj dziurkowałam takie borderki i... 
Razem miało ich być: 60 sztuk jednostronnych i 60 sztuk dwustronnych. 
Jeśli kto chce mi teraz powiedzieć, że robienie takich papierowych dupereli to lekka robota, 
to ma w czachę. 
Prawie dwie godziny skłonów i przysiadów, w pokoju śnieg i makarony 
(czyli dziurkaczowe ścinki) oraz zdewastowany dziurkacz po reanimacji. 
Serio, gdy skończyłam nogi same mi się uginały we łbie się kręciło, 
a kark zesztywniał boleśnie jak po dobrym metalowym koncercie. 
Tu zamieszczam mały wycinek z tego pobojowiska:


A co z tego wyszło zamieszczę w najbliższym czasie. 
Teraz gonię kończyć tę robotę, bo oczywiście ma być gotowe na jutro. 
A jeszcze chce to obfocić za dnia:)