Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Takie tam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Takie tam. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 maja 2017

Gdzie jestem?



W nocy na poddaszu nadal się tworzy.
Aktualne prace można oglądać na fejsie ( o tu) i trochę jest zapinowana.
Pozdrawiam;-)

czwartek, 5 lutego 2015

Jak upiec Katedrę


"Mamo na środę mamy zrobić jakiś budynek z Gorzowa ja katedrę będę robić 
to ma być jak kto chce czyli techniką dowolną razem z rodzicami 
i ja nie chcę na kartce płaskiego."

Po tej informacji, która nastąpiła po lekcjach w poniedziałek, 
a wypowiedziana została tak jak ją tu prezentuję 
czyli bez użycia interpunkcyjnych dobrodziejstw, 
okazało się, że wieczoru wolnego do środy brak.
Ale nie było co wymiękać tylko dodać gazu i te twórczo - budowlane prace 
wykonać gdzieś między wierszami.
 I udało się! W szalonym pędzie poczynione:)

Chcecie? To popatrzcie jak piecze się katedrę między wierszami.


czwartek, 25 grudnia 2014

Szopa!


W niej narodził się nasz Król.
I przychodzi do każdego, by ratować.
Z okazji świąt Jego narodzenia życzę wszystkim wam 
wyzwolenia.



piątek, 17 października 2014

Jabłko z robalem




Co robię w desperacji przy zbuntowanym przedszkolaku.


Do zobaczenia:)

środa, 15 października 2014

Święta Teresa Wielka

Dziś imieniny babci Tereni. 
Na szczęście Teresy obchodzone jest trzy razy w tym miesiącu
 i tym sposobem szanse na wyrobienie się z upominkiem rosną.
 Tym razem padło na wspomnienie świętej Teresy z Avila.

 Dzieci ochoczo zabrały się do tworzenia prezentu.
A upominek powstawał tak:




poniedziałek, 29 września 2014

Śladami gorzowskich smoków



Zapraszam was w podróż. W podróż w czasie i przestrzeni. 
Pierwszy warsztat odbył się w weekend i był bardzo ekscytujący.
Zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych...
Mateczka koniecznie chce się przenieść w czasie do średniowiecznego Gorzowa. Ech... 
To nie po raz pierwszy.
Ojciec i wuj zarazem, ma za sobą skomponowanie, napisanie i wyśpiewanie publiczne 
legendy dziejącej się w mieście, w którym bardzo nie chciał mieszkać.
A dzieci... Wiadomości o swoim mieście troszkę im przybyło, 
szukanie skarbu to chyba zawsze jest fajne,
było poruszenie wyobraźni,
prac ręcznych oczywiście nie mogło zabraknąć, odwagą happeningową też musiały się wykazać,
była historia i teraźniejszość,
 ale moim sekretnym zamiarem było zaszczepienie choć tycie sympatii do swego regionu.
A żeby coś polubić, a może i pokochać to trzeba to poznać .


Zapraszamy:


Tyle u nas.
Zapraszam do odwiedzania innych blogów bawiących się w warsztatowe podróże.





*obrazek grającego margrabiego wynaleziony w sieci i oczywiście nie wiem skąd dokładnie.


sobota, 16 sierpnia 2014

niedziela, 13 kwietnia 2014

Prezent...

...od utalentowanej matki chrzestnej mej córki. 
Nie mogłam się powstrzymać i zamieszczam: okładka na zeszyt:





Inne prace znajdziesz na Heniowym blogu o TU

sobota, 29 marca 2014

Ozdoba wiosenna

Konkurs w przedszkolu, w którym córka ma wojownicza zechciała uczestniczyć, 
był przyczynką do przeprowadzenia bardzo pożytecznych warsztatów. 
Młoda osoba nauczyła się przyszywać jedną warstwę materiału do drugiej 
ściegiem prostym i dzierganym 
oraz konstruować z uzbieranych uprzednio badylków, karuzelkę. 
A chyba przede wszystkim zrobić coś co sprawia trudność, 
ale nie poddać się i zobaczyć zadowalający efekt swojej pracy.

A oto mała fotorelacja, mogąca być też mini kursikiem "jak zrobić ozdobę wiosenną":)

1. Wycinamy filcowe kształty, po dwa z każdego.


2. Wymyślamy, rysujemy i wycinamy ozdoby na wcześniej wycięte kształty:


3. Troszkę przyklejamy jedne do drugich:


4. I zszywamy ściegiem prostym:


5. Przyklejamy tasiemki, a następnie zszywamy takie same kształty
 lewymi stronami do siebie - ściegiem dzierganym


6. Malujemy badylki na biało (3 dłuższe i 3 krótsze):


7. Związujemy je w małą i dużą gwiazdkę:



8. Stelaż gotowy:


9. Do każdego końca badylka przywiązujemy zabawkę:


10. I gotowe:)))




środa, 22 stycznia 2014

Rozdawanie w Lemoniadzie

Na półkach Lemonade nowe skarby, a dla chętnych mających farta coś słodkiego:




sobota, 28 grudnia 2013

Prezenty otwarte

W tym roku miałam plan taki, by zrobić mini notesy z filcu. Rzecz rozwijała się tak powoooli, że w tak zwanym "międzyczasie" zrobiła się kurka wyszywana koralikami: 



 A notesy ciągle w lesie. Przymierzałam się do tej roboty sto pięćdziesiąt razy i nic. I kiedy zostało już czasu niewiele uznałam, że filc i ja to może kiedyś tam, ale związek idealny to ja i papier. Zmieniłam więc koncepcję i w jeden wieczór zrobiły się takie mini mini:





Dla najmłodszego znów szyłam, tym razem albumik:







poniedziałek, 30 września 2013

Archaniołowie

Z okazji wczorajszego archanielskiego święta zwołałam cząstkę okolicznych dzieci. 
Plan był, chęci były... Warsztaty się zrobiły:)
Na początek dzieci, z małą pomocą mej osoby, upiekły anielskie ciasteczka. 
Foremkę o kształcie aniołka posiadam jedną, wygrzebałam więc wszystkie, które skrzydła posiadają: motylek, serce (symbol miłości, która skrzydeł dodaje;) i oczywiście nietoperz:))) ku mojej radości:)
Przy tej pracy można było poćwiczyć czytanie gdyż rozsypana mąka na stole to idealna tablica:)

Ciasteczka upieczone, czas na zabawy papierkowe. 
Nauka odmierzania i precyzji, bo należało zrobić pudełko na ciasteczka.
Nooo, nie było łatwo, chyba trzeba będzie jeszcze poćwiczyć pracę z centymetrami, 
ale udało się i efekt chyba wszystkich zadowolił: twórców, obdarowujących i obdarowanych,
bo warsztatowe twory stały się prezentami dla nielicznych wybrańców:)





piątek, 2 sierpnia 2013

???

Ostatnio wszelkie prace czynię w pośpiechu i jest ich sporo. 
Wczoraj spojrzałam na mój roboczy stół z dystansu... 
Bardzo mnie widok zastany rozbawił. 


 Oto właśnie w takich warunkach powstają kartki uporządkowane, grzeczne i ascetyczne również...
Taki stan rzeczy w całej pracowni, obawiam się, nie jest rzadkością. 


Wiem, wiem, z artystycznym nieładem to już nie ma wiele wspólnego, 
a czas kiedy wiedziałam gdzie co jest, dawno odszedł w niebyt...

Posprzątać???
...

niedziela, 21 lipca 2013

fiolet

Fioletowo - turkusowa kartka dziękczynna.
 Baaardzo prościutka, 
z własnoręcznie robionym kwiatkiem, z własnoręcznie malowanego papieru




sobota, 29 grudnia 2012

Prezenty uszyte...

W tym roku, nie po raz pierwszy, oglądając dzieła 
szyte przez różne zdolne ręce zdolnych blogowiczek, 
naszła mnie chęć nie do pohamowania: szyyyć. 
Pomijając fakt, może i bardzo istotny, że szyć nie potrafię, 
wydumałam co, wydumałam jak (bardzo pobieżnie), pożyczyłam maszynę 
(bo moja to może jeszcze do perforacji się nada i nic poza tym) 
i zabrałam się do urzeczywistniania moich wizji. 
Szło jako tako, choć jak zwykle zadziwiło mnie niesforne zachowanie tkanin
 - zupełnie różne od papieru i wyszło tak:









Wszystko to ma funkcję zapachową.

Problem większy i zmianę planu wymusił na mnie prezent dla najmłodszego członka rodziny. 
Miał być skrzat, ale gdy przystąpiłam do pracy okazało się, 
że pomysłu na wykonanie zabrakło. 
Jęłam więc przekopywać bogate zasoby internetu w poszukiwaniu czegoś prostszego i ... 
Zachwyciło mnie co zobaczyłam w brulionie be.el i przyznaję się bez bicia, 
że zgapiłam nie pytając o zgodę, bo pora była późna, a czas naglił. 
Tak po małych modyfikacjach powstał bardzo męski prezent dla małego rycerza:)
Tadam:

Dziękuję Heni dzięki, której mogłam to wszystko wykonać, 
bo po raz wtóry poratowała mnie szyjącą klasycznie maszyną:) 
A Henia to dopiero szyje.