wtorek, 16 września 2014

Nie lubię szkoły!

Odpoczęłam... Wróciłam... Ucieszyłam się domem... 
Posłałam drugie dziecko do "głupiej szkoły", 
trzecie dziecko do "super zerówki", 
czwarte dziecko do "fajnego przedszkola".

Dziecko drugie, w odróżnieniu od pierwszego, 
bardzo cieszyło się na ten etap swej edukacyjnej drogi, ale...
Co dzień wracało bardziej rozczarowane, 
aż dnia czwartego rano siadło i oznajmiło swej rodzicielce, 
czyli mnie, że do szkoły iść nie zamierza. 
I już! 
Determinacja z jaką obstawało przy swoim postanowieniu 
zmusiła powyższą rodzicielkę 
do podjęcia kroków zachęcających. 
Rodzicielka nie lubi czynić kroków zachęcających 
do czynów pozbawionych sensu, 
a tymże wedle niej jest chadzanie do szkoły. 
Ale cóż ma uczynić innego, 
skoro chadzanie do szkoły jest przymusowe!

I tu dochodzimy do sedna postu. 
Właśnie ten fakt że szkoła (w obecnym swym stanie) 
jest nuuudna i mało efektywna 
( tu musi się rodzicielka pilnować, 
bo temat szkolnictwa wywołuje u niej 
emocje na wskroś negatywne 
przyprawione wyrazami których nie przytoczymy:/)
 zmusił myśl do powędrowania w okolice edukacji domowej.
Oooo, jakie to fajne pomyślała mateczka!
Ale ja się do tego nie nadaję! To była druga myśl mateczki.
Ale myśl pierwsza prowadziła ścieżki internetowe
 tam gdzie bywały tematy jak dzieci uczyć w domu. 
Podejrzenia są takie, że te właśnie ścieżki
 zawiodły mateczkę do pewnej krainy. 
Za górami, za lasami i za wielkim oceanem 
jest kraina piękna, twórcza, ciekawa i inspirująca. 
Tam śnieg pada od jesieni aż do lata (prawie), 
a mimo to jest tam bardzo ciepło, przytulnie 
i nikt się tam nie nudzi. 
A wszystko to dzięki miłości wielkiej, 
która tam sobie dom upatrzyła. 
Kraina ta ma misję ogromną, która ratuje niejednego, 
który w serce ma wbity kawałek czarciego lustra. 
A klikając tu, możesz w jednej chwili 
znaleźć się w tym cudnym miejscu.

A z krainy powyższej to już tylko był mały krok,
 by trafić do...
I tu czas na punkt kulminacyjny... 
Projektu baaardzo kształcącego, który nazwę nosi :


Oooo, jakie to fajne znów pomyślała mateczka 
i gdy tylko nadarzyła się okazja, 
zapisała się do drugiej edycji warsztatowych zabaw. 
Damy szansę spragnionym wiedzy młodym ludziom
 i sobie samej również i zobaczymy co z tego wyniknie.

Start czyli prezentacja pierwszego warsztatu planowo ma być 
29 września.
 Zapraszam do nas i na inne blogi, 
których mnogość bierze udział w tych edukacyjnych działaniach.

Do zobaczenia

Ps. Po powtórnym przeczytaniu powyższego posta,
wydało mi się, 
że może być krzywdzący względem nauczycieli.
Nie jest to moim zamiarem. 
Uderzam raczej w "nową podstawę programową"
i tym podobne bobki rządowe,
 które jak widzę, bardzo ograniczają możliwości nauczania,
a  nauczycielom współczuję.

2 komentarze:

  1. Ojej, Zyta. Wzruszyłam się...
    No i witaj w Dziecku na Warsztat. Bardzo fajnie, że jesteś! Już czekam na Wasze warsztaty:)
    A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, ja również biorę udział w projekcie Dziecko na Warsztat, postanowiłam zapoznać się z innymi Blogami biorącymi udział. Zapraszam do siebie i pozdrawiam serdecznie, mam nadzieję, że będziemy się wzajemnie inspirować.

    http://erfttali.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń